
Ostatnio dodany
Najnowszy artykuł
OnePlus One – wzięliśmy na warsztat „pogromcę flagowców”
OnePlus One, wchodząc na rynek, został okrzyknięty „pogromcą flagowców”. Dwukrotnie tańszy od Samsunga Galaxy, a przy tym nieustępujący specyfikacją i designem. Generalnie jednak – dużo hałasu o nic. Telefon ma sporo wad, a o tych, jak zwykle zresztą, można przeczytać u nas.

Najpierw o samej marce. Firma produkująca smartfon powstała całkiem niedawno, bo… pół roku temu. Imponować może łatwość w zdobywaniu rozgłosu, bo o OnePlus One napisało większość serwisów zajmujących się tematyką technologiczną. Chwyciło hasło reklamowe („2014 flagship killer”) oraz proporcja ceny do specyfikacji. Ta ostatnia wypada naprawdę nieźle: dwa aparaty (13 oraz 5 megapikseli), pamięć 3GB, ekran Full HD, możliwość nagrywania 4K i niewielka waga – 162g.
Nie wszystko jednak jest takie kolorowe. A raczej – niewiele jest.
Przejdźmy do rzeczy. Telefon nie opiera się na „oryginalnym” Androidzie, a na otwartym CyanogenMod. Nie wiadomo prawie nic o natywnych aplikacjach na OnePlus One. Natywnych, czyli „wrodzonych”.
Ponadto, pierwsi użytkownicy skarżą się na słabą jakość dźwięku. Można też usłyszeć przebąkiwania o problemach z łącznością NFC (bezprzewodowa wymiana danych o krótkim zasięgu). Niska cena sprawia, że w zestawie do telefonu nie są dołączane akcesoria (brakuje chociażby słuchawek).
Funkcjonalność utrudnia też specyficzny problem z połączeniem internetowym. Nawet, jeśli telefon nie wykrywa sieci Wi-Fi, to połączenie z nią jest aktywne, a co za tym idzie – nie można korzystać z sieci komórkowej. Żeby to zrobić, za każdym razem trzeba ręcznie dezaktywować połączenie z Wi-Fi.
Z kolei klienci, którzy wzięli udział w akcji promocyjnej i kupili telefon za dolara, często dostawali uszkodzone egzemplarze. Działo się tak ze względu na mało staranne zapakowanie przesyłki.
Jak widać, OnePlus One, to przede wszystkim udana… kampania reklamowa.
Fot. androidpolice.com